Pani Noc - Cassandra Clare


Autor: Cassandra Clare

Tytuł: Pani Noc

Wydawnictwo: Mag

Data wydania: 20 marca 2016

Liczba stron: 828

ISBN9788374806404



Cassandra Clare jest autorką niezwykle popularną w ostatnim czasie. Głównie za sprawą serii “Dary Anioła”, ekranizacji pierwszej części i niedawno wyprodukowanym serialem. Ostatnio można też zauważyć, że coraz więcej osób sięga po książki z trylogii “Diabelskie Maszyny” oraz “Mroczne Intrygii”. Właśnie pierwszą częścią tej drugiej dzisiaj się zajmiemy. Zdania na temat, która seria jest najlepsza są podzielone. Przekonajcie się co my sądzimy o najnowszym dziele autorki. 

- Jesteś za chudy - powiedziała z całą pogodą ducha, na jaką umiała się zdobyć. - Za dużo kawy, za mało naleśników.
- Chcę mieć takie epitafium...


“Pani Noc” opowiada o losach Nocnych Łowców z Los Angeles - Emmie Carstairs i rodzinie Blackthornów, których mieliśmy okazję poznać w ostatniej części Darów Anioła. Minęło pięć lat od Mrocznej Wojny, podczas której Sebastian Morgenstern chciał zawładnąć światem. Ofiary zostały pochowane, miasta odbudowane, jednak ludzie nadal opłakują utraconych wtedy bliskich. Emma nadal rozpacza po śmierci swoich rodziców. Władze próbują jej wmówić, że zabił ich syn Valentine’a, lecz ona dostrzegła rzeczy, które temu przeczą. Ich ciała pokrywało demoniczne pismo i obrócili się w proch, gdy tylko dotknęła zwłok. Dwunastoletnia wtedy Emma postanowiła, że dowie się kto odpowiada za śmierć rodziców. Wtem pięć lat od tej strasznej chwili w mieście pojawiają się ciała pokryte takimi samymi znakami. Kto jest odpowiedzialny za ich śmierć? Jaki cel ma tajemniczy kult? To właśnie stara się dowiedzieć Emma wraz ze swoim parabatai, jego rodzeństwem i Christiną - najlepszą przyjaciółką.

RECENZJA MAGDY
Od kiedy pierwszy raz spotkałam się z twórczością Cassandry Clare minęło wiele lat. Nadal jednak dobrze pamiętam jakie wrażenie wywarła na mnie seria “Dary Anioła” czy “Diabelskie Maszyny”. Autorka ma specyficzny styl pisania. Nie oszczędza w opisach, co na początku może wydawać się trochę męczące ale bardzo dobrze działa na wyobraźnię czytelnika. Do tego tworzy barwne i wielowymiarowe postacie. W jej książkach jest pełno akcji, zagadek, problemów (nie tak znowu) zwyczajnych nastolatków oraz humoru. Mimo że jedne z jej części podobały mi się bardziej a inne mniej, z pewnością grzechem z mojej strony byłoby stwierdzenie, że autorce brakuje talentu.
Bohaterów “Pani Noc” mieliśmy szansę poznać w “Mieście Niebiańskiego Ognia”. Jednak w pierwszym tomie “Mrocznych Intryg” przenosimy się pięć lat w przyszłość. Prolog informuje nas, że nastał rok 2012, co jest pierwszą rzeczą, która mnie strasznie zdziwiła. Oznacza to, że wojna z Sebastianem działa się w 2007 roku. Dziiiiwnie. No ale nie jest to coś negatywnego. Nie zauważyłam większych nieścisłości jeśli chodzi o czas, w którym rozgrywa się akcja. W 2012 były już telefony dotykowe, prawda?
Książka pisana jest z perspektywy kilku osób. Na początku mnie to trochę irytowało, ale coraz bardziej przekonuję się do takiego zabiegu. Wszystko jest w tej książce idealnie wyważone. Osobiście uważam, że Cassandra dojrzała jako pisarka. Fabuła w “Pani Noc” jest bardzo dobrze przemyślana. Mimo że znów mamy do czynienia z Nocnymi Łowcami to nie jest to odgrzewany kotlet. Jest nowa zagadka, wróg i całkowicie nowi bohaterowie. Są wątki miłosne ale nie tak męczące jak na przykład w “Darach Anioła”. Tym razem autorka zdecydowała się stworzyć bardziej typowych nastolatków, którzy mimo niezwykłych mocy są przede wszystkim ludźmi.
Tło akcji rozgrywa się w słonecznym Los Angeles. Trochę brakowało mi dokładniejszego opisu Instytutu. Z tego co pamiętam więcej napisano w MNO, kiedy poznaliśmy bohaterów. W tym momencie kończy się narzekanie i przechodzę do zachwytów nad bohaterami. Lubię dosłownie wszystkich. Emma, Christina, Julian oraz jego rodzeństwo mają to coś w sobie. Są ciekawi i bardzo różnorodni więc nie możemy narzekać na nudę. Jest również Mark, moja nowa miłość. Mogłabym napisać piosenkę na jego cześć! Jest inny, trochę dziwny, ale jednocześnie jego wątki są zdecydowanie moimi ulubionymi! Będę przez miłość do niego cierpieć ale wiem, że warto!
Ogólnie pozycja wyzwala w nas całą gamę emocji. Jesteśmy zaskakiwani zwrotami akcji i nowymi faktami dotyczącymi “śledztwa”. Z każdą stroną przywiązujemy się coraz bardziej do bohaterów, a kiedy kończy się ostatni rozdział chcemy więcej i więcej. W tym momencie uznaję “Panią Noc” za najlepszą książkę Cassandry Clare (Simon, Jam i Jace, przepraszam!). Modlę się, by tym razem autorka wszystko przemyślała, gdyż słabsza kolejna część załamałaby mi serce.

RECENZJA NATALII
Bałam się sięgnąć po tę książkę. Główną bohaterkę oraz jej przyjaciół znałam już z innej serii Cassandry Clare, “Darów Anioła”, i nie ukrywam, że nie zapałałam do nich miłością. Z nadzieją, że w “Pani Noc” będzie się pojawiał Jace w końcu zabrałam się za czytanie.
Ta książka to cegła, którą można zabić. Zapomniałam już jak się czyta powieści, w których poznajemy nowy świat, a wraz z nim nowe słownictwo. Wcześniej przeczytałam już dziewięć książek o Nocnych Łowcach, więc fragmenty, w których wszystko było tłumaczone strasznie mnie nudziły. Jest sobie dialog, pada pytanie z jakimś słowem, którego nie znajdziemy w słowniku i mamy wyjaśnienie na pół strony co to znaczy. Gdy docierałam do odpowiedzi nie pamiętałam już jak brzmiało pytanie. Przeszkadzało mi to, ale wiadomo że to jest dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z Nocnymi Łowcami. Dochodzi do tego straaasznie wolno rozwijająca się akcja, przez co moim jedynym uczuciem przez pół książki był niepokój, że złamię grzbiet (a tego nienawidzę). Złamałam. Dwa razy. Powinno się zakazać wydawania takich długich książek w miękkiej okładce. Co więcej, jest to jedna z tych książek, przy których powiedzenie “jeszcze jeden rozdział i idę spać” się nie sprawdza. Rozdziały mają średnio 30 stron, więc zanim przeczytamy następny, to albo zaśniemy w połowie, albo zastanie nas dzień.
Co jak co, ale nie można powiedzieć, że Clare tworzy płaskie postacie i brakuje jej na nie pomysłów. Jest tylu bohaterów, którzy znaczą coś w książce, że na początku najlepiej wziąć kartkę i długopis i notować kto jest kim. Jeśli macie problemy z zapamiętywaniem postaci, to jest to chyba jedyna rzecz dzięki której uda Wam się przebrnąć przez książkę. Jest co najmniej dziesięciu bohaterów, którzy co chwilę się przewijają i każdy wnosi coś do fabuły dzięki swojemu charakterowi, specyficznemu poczuciu humoru i zainteresowaniom. Niestety, mimo obecności tylu różnych postaci żadna z nich nie trafiła do mojego serca. Po tej książce mój harem się nie powiększył.
No to teraz trochę o fabule. Już wcześniej wspomniałam, że akcja rozwija się wolno, ale dzięki temu możemy się przyzwyczaić do nowego świata i bohaterów. Autorka nie rzuca nam w twarz miliona wątków jednocześnie, na każdy przychodzi odpowiedni moment. Napięcie rośnie stopniowo wraz z przyśpieszeniem tempa. Szukając odpowiedzi na pytania zadawane od pięciu lat możemy się poczuć jak Sherlock Holmes, idol jednego z bohaterów. Z biegiem stron historia coraz bardziej mnie wciągała i nie mogłam się od niej oderwać. Na dodatek na końcu książki Cassandra Clare dodała opowiadanie o tym co się dzieje u moich ukochanych bohaterów z Darów Anioła. Coś cudownego!!!
Dzięki długiemu wstępowi spokojnie można przeczytać “Pani Noc” nie znając poprzednich książek o Nocnych Łowcach. Jednak jeśli chcecie przeczytać wszystkie powieści z Łowcami, polecam zacząć od Diabelskich Maszyn, następnie zabrać się za Dary Anioła, a dopiero później za Mroczne Intrygi. Chyba, że macie taką kiepską pamięć jak Magda i po kilku dniach zapominacie co przeczytaliście. Wtedy spoilery Wam nie popsują radości z czytania wcześniejszych serii.
Ehh, znowu utonęłam w świecie Nocnych Łowców. Chyba najwyższy czas wrócić do Kronik Bane’a, które nie wiem czemu porzuciłam kilka miesięcy temu. W każdym razie polecam “Pani Noc”. Jeśli spodobały Wam się poprzednie serie Cassandry, to tę koniecznie musicie przeczytać.

Długa książka to i do powiedzenia miałyśmy dużo. Trochę się rozpisałyśmy, ale inaczej się nie da! Jak widać nie we wszystkim mamy takie samo zdanie, ale to jest właśnie magia książek - każdy znajduje w nich dla siebie coś innego. A Wy mieliście już styczność z Nocnymi Łowcami? Która seria lub ekranizacja jest Waszą ulubioną? A może dopiero macie zamiar się z nimi zaznajomić?

6 komentarze:

  1. Nie przeczytałam jeszcze nigdy ani jednej książki Cassandry Clare i zastanawiałam się, czy mogę zabrać się za tę serię bez znajomości wcześniejszych. Teraz już wiem, i oto nadchodzi dylemat... :D
    Ciekawy pomysł na bloga, z pewnością tu wrócę.

    www.laosza.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce jest ogólne nakreślenie tego, co działo się w Mieście Niebieskiego Ognia i spoiler zakończenia Diabelskich Maszyn (który pojawia się też w MNO). Jeśli nie zaznajamiałaś się z bohaterami Maszyn, a do postaci, które pojawiają się tylko w kilku zdaniach, nie masz pamięci, to możesz śmiało czytać :)

      Usuń
  2. Ja czytałam Pani Noc, zresztą jak wszystkie książki o Nocnych Łowcach. Uwielbiam Clare właśnie za tworzenie postaci, które naprawdę zapamiętuje się na długie lata, małe szczegóły i detale dotyczące bohaterów sprawiają, że zżywam się z postaciami jeszcze bardziej. Nie miałam żadnego problemu z zapamiętaniem imion. Bardziej trzeba się namęczyć czytając Grę o Tron, hah. ;) Pani Noc ma w sobie to coś, ale jest za długa, momentami wszystko się wklekło niemiłosiernie. :/ Nie mogłam czytać jej jednym tchem...
    Pozdrawiam! :)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nic Cassandry Clare i ta książka trochę sobie poczeka,bo zanim się zabiorę za DA i DM,minie sporo czasu. :D
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie mam w planach dokończyć "Dary Anioła" oraz "Diabelskie maszyny", potem dopiero zastanowię się nad lekturą "Pani noc". Jak na razie Clare uwielbiam. Świetni bohaterowie (zwłaszcza męscy ;)), ciekawy świat i demony *.* Uwielbiam demony w powieściach!
    A jeśli chodzi o serial "Shadowhunters"... Oglądałam i do tej pory mam ochotę ryczeć ze śmiechu na myśl o Valentinie (nie pamiętam jak to się pisze, proszę nie bić!) z siedzibą w Czarnobylu XD

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę i zbieram się, żeby w końcu po nią sięgnąć. Lubię twórczość pani Clare, mam nadzieję, że jej kolejna seria mnie nie rozczaruje ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń