Królewska Klatka - Victoria Aveyard


Autor: Victoria Aveyard

Tytuł: Królewska Klatka

Wydawnictwo: Moondrive

Data wydania: 24 maja 2017

Liczba stron: 568

ISBN9788375154933



24 maja 2017 roku dla wielu czytelników jest cudownym dniem. Na półkach księgarni pojawiło się wiele nowych tytułów, lecz tego dnia ma też swoją premierę książka dla nas wyjątkowa. Po niespodziewanym zakończeniu poprzedniego tomu nie mogłyśmy się doczekać aż w Polsce pojawi się trzeci tom serii Czerwona Królowa - Królewska Klatka. Serii, którą albo się kocha albo nienawidzi. Do której grupy osób wy należycie? Jesteście ciekawi czym tym razem zaskoczy nas Victoria Aveyard? Jeśli tak zapraszamy na naszą recenzję, a dla osób, które dopiero zabierają się za trzecią część serii mamy krótkie streszczenie, które przypomni wam wydarzenia ze Szklanego Miecza. Zapraszamy!

Chcecie sięgnąć po ten tom, ale nie pamiętacie co się działo w poprzednim? Przychodzimy z pomocą!

Kliknijcie tutaj, a Waszym oczom ukaże się streszczenie Czerwonej Królowej i Szklanego Miecza.

Poniższa recenzja nie zawiera spoilerów dotyczących poprzedniej części.

To już pewne - niedługo wybuchnie wojna domowa. Wydaje się, że król podejmuje ryzykowne decyzje, Szkarłatna Gwardia traci na sile, a królestwo pogrąża się w chaosie. Jednak czy naprawdę tak jest?

RECENZJA MAGDY
Ta recenzja będzie chyba najtrudniejszą jaką miałam okazję napisać w mojej blogowej historii. Victoria Aveyard złamała mi serce i podeptała jego kawałki. Jeśli Czerwona Królowa was nie zachwyciła, to nie zrażajcie się - Szklany Miecz i Królewska Klatka wynagrodzą wam wszystko. Rzadko się zdarza by autor pisał coraz lepiej, ale Victoria przeszła samą siebie. Jeśli to jej debiutancka seria, to chyba nie starczy mi odwagi by zabrać się za jej kolejne książki. Zacznijmy jednak od początku.
W tej części Mare zostaje rozdzielona ze swoimi towarzyszami i uwięziona przez króla. Z pozoru zapowiada się to na nudną fabułę. Co ciekawego może się wydarzyć, kiedy główna bohaterka jest z daleka od swoich bliskich i tak naprawdę nic nie może zrobić? Otóż okazuje się jednak, że ten czas przybliży nas do Mare, która w końcu zdobyła moją pełną aprobatę. To już nie jest ta sama głupia i bezmyślna dziewczyna co na początku serii. Wydarzenia zmusiły ją by w końcu dojrzała. W obliczu ciągłego zagrożenia - walczy. Nie poddaje się i nie zmienia w zapłakany wrak człowieka. Katniss, Kestrel czy Tris mogą się przy niej schować. Swoje demony i bolesne wspomnienia przekuła w siłę, która pozwoliła jej przeżyć i walczyć o to, w co wierzy.
Tak naprawdę nie tylko główna bohaterka się zmieniła. Mieliśmy okazję poznać lepiej innych ważnych bohaterów. Do tego w tej części narrację prowadzi nie tylko Mare. Dzięki temu w czasie, kiedy główna bohaterka przybliżała nam przede wszystkim swojego prześladowcę i historię Norty, my mogliśmy zobaczyć co dzieje się po drugiej stronie walki. Poznaliśmy nowe wątki, rozwiało się kilka tajemnic. Oczywiście nadal nie brakowało intryg, bo czym byłby bez nich królewski dwór? Dzięki temu akcja była płynna i pod pozornym spokojem, cały czas coś się działo. Czarne charaktery okazały się nie takie złe na jakie je opisywano, a też nie każdy z tych prawych, ma czyste sumienie. Do gry dołączyły się nowe osoby, jednak czy mają dobre intencje? Czy pomogą w rewolucji? Do końca nie mieliśmy pojęcia. W tym momencie lekcja Mare, żeby nikomu nie ufać, okazała się jak najbardziej na miejscu.
Akcja w książce była idealnie wyważona. Nie było jej za dużo, ani za mało. Autorka połączyła wszystkie aspekty dobrej książki. Mamy okazję poznać jeszcze lepiej bohaterów, wniknąć w ich umysły i zobaczyć co kieruje ich działaniami oraz doświadczyć brutalnej, prymitywnej walki. Poznajmy też lepiej świat, który wymyśliła Victoria. Nie ograniczamy się tylko do Norty, poznajmy nowe królestwa oraz zasady w nich rządzące. Czuć w tym bardzo prywatne poglądy autorki. W ciekawy sposób próbuje uświadomić, że to co dzieje się w królestwie rządzonym przez ród Calore, niczym się nie różni od tego co dzieje się w XXI w. Te same bezmyślne uprzedzenia, poczucie wyższości oraz wojny, których nie można wygrać. Dzięki temu krzywemu zwierciadłu możemy poszukać wśród bohaterów osoby, która nas przypomina. Czy jesteśmy podążającą za tłumem owieczką? Czy widzimy zagrożenie, ale wybieramy ucieczkę? Czy walczymy, choć nasza walka jest skazana na porażkę?
Jednak wspominałam o złamanym sercu, prawda? Otóż okazało się, że to co brałam za pewne rzeczy w poprzednich częściach, w Królewskiej Klatce okazało się tylko złudzeniem. Choć przez całą książkę co rusz rzucano we mnie wydarzeniami, których kompletnie się nie spodziewałam, to jest to niczym przy zakończeniu. Autorka pokazała, że ludzie się tak naprawdę nie zmieniają. To jak zostajemy wychowani przeważa nad nasze życie.

"Każdego z nas stworzył ktoś inny i każdy z nas ma stalową nić, której nikt i nic nie jest w stanie przeciąć."

Wiem, że moja opinia nie oddaje zachwytów ze wstępu, ale niestety ciężko oddać urok tej części bez spoilerów. W każdym razie mogę wam obiecać, że się zdziwicie. Na jaw wyjdzie wiele niespodziewanych faktów i książka coraz mniej ma wspólnego z typowym schematem dystopii. Nic nie jest czarno białe, już sami nie wiemy, czy którakolwiek strona konfliktu jest dobra.
Królewska Klatka bawi się z nami, miesza w głowie, by na sam koniec złamać serce. Zapewnia godziny smutku, łez i śmiechu. Teraz zostaje nam tylko cierpliwie czekać na kolejną część. Mam nadzieję, że autorka wysłucha moich modlitw i nie każe mi na nią czekać kolejny rok.

RECENZJA NATALII
Mówi się, że jeśli jakaś książka cię rozczaruje, to ją rzuć od razu i nie marnuj czasu. Ja jednak tego nigdy nie robię, bo zawsze myślę, że za kilka stron moje odczucia do powieści obrócą się o sto osiemdziesiąt stopni. Co więcej, nawet kończę wszystkie serie (czasami zajmuje mi to kilka lat, ale ostatecznie przez nie przebrnę). Czerwona Królowa była typową młodzieżówką z wieloma schematami, przez które sporo czytelników się do niej zraziło. Jednak miała swój potencjał, który po części został pokazany już w Szklanym Mieczu. W takim razie co z Królewską Klatką?
Jestem pod wielkim wrażeniem. Właśnie przez takie kontynuacje nie potrafię porzucić serii w połowie. Choć pierwszy tom nie był zły, to jednak nie wyróżniał się niczym szczególnym i było czuć, że to początek przygody Victorii z pisarstwem. Mimo to wprowadzenie do życia Mare mnie urzekło, sama do końca nie wiem czym. Już w Szklanym Mieczu byłam zaskoczona jak rozwinął się warsztat autorki, oczarowana zwłaszcza w drugiej połowie, a Królewska Klatka zwaliła mnie z nóg.
Fabuła rozpoczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym zakończył się epilog poprzedniej części. Tym razem Mare jest w ciężkiej sytuacji i może liczyć tylko na siebie. Jednak to już nie jest ta sama dziewczyna, którą wcześniej poznaliśmy. Niedawne doświadczenia sprawiły, że się zmieniła, dojrzała. Dawna Czerwona usiadłaby w kącie i użalała nad swoim ciężkim losem. Nowa Czerwona ma świadomość, że nie jest pępkiem świata i sama nie zbawi ludzkości. Wydaje się, że jest w beznadziejnej sytuacji, ale mimo to walczy ze swoimi koszmarami, wyobrażeniami i przeciwnościami losu.
W dwóch pierwszych tomach o sytuacji w królestwie wiedzieliśmy tyle co Mare wyczytała z gazet. Tym razem dochodzą nam nowi narratorzy, dzięki którym mamy pełen obraz tego, co się obecnie dzieje. Wgląd na “zaplecze” obu stron konfliktu jest ciekawym zabiegiem i jest to jedną z największych zalet w Królewskiej Klatce. Do tego choć nie ma chwili na nudę, to nie znajdzie się tu akcji dla samej akcji. Wszystko jest przemyślane, napięcie stopniowo budowane, a punkt kulminacyjny zaskakujący. Dodatkowe punkty widzenia dają też możliwość lepszego poznania drugoplanowych bohaterów, bo jak wiadomo Mare z nie wszystkimi potrafi się dogadać.
Choć w szkole za historią nie przepadałam, to jednak ta w książkach jest zupełnie inną bajką. W tej powieści znalazło się też miejsce na poznanie początków królestwa i istnienia Srebrnych. Nie tylko nadaje to klimat i pozwala się bardziej wczuć w fabułę, to na dodatek sprawia, że zadajemy sobie pytania “a co było…?”, “a dlaczego…?”. Mam nadzieję, że znajdę na nie odpowiedź w kolejnej części.
Podsumowując, Królewska Klatka jest lepsza niż Czerwona Królowa i Szklany Miecz razem wzięte. Nawet jeśli poprzednie dwa tomy Wam się nie spodobały, to myślę, że ten może zmienić Wasze nastawienie do tej serii. Ja teraz z niecierpliwością będę czekać na kolejną część, bo Victoria zabawiła się moimi emocjami i urwała historię w takim momencie, że człowiek może tylko usiąść i narzekać jak zły jest świat, bo książki nie pisze się w tydzień.


Jeśli nadal nie wiecie czy Królewska Klatka przypadnie Wam do gustu, to zapoznajcie się z jej fragmentem.
Przekonałyśmy Was do sięgnięcia po tę serię? Specjalnie dla Was mamy kod na 30% zniżki na poprzednie tomy!

Planujecie przeczytać Królewską Klatkę? Co sądzicie o książkach, które odzwierciedlają rzeczywiste wydarzenia? Jak sądzicie, czym zaskoczyła nas Aveyard w tej części?

Za egzemplarze do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Otwartemu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz