Ania, nie Anna

Oryginalny tytuł: Anne with an E

Gatunek: historyczny, dramat

Twórca: Moira Walley-Beckett

Kraj: Kanada

W rolach głównych: Amybeth McNulty, Geraldine James, Lucas Jade Zumann
Premiera: 19 marca 2017

Liczba odcinków: 7

Moim zdaniem Netflix jest jak taka Dobra Matka. Zawsze wie czego nam trzeba. Potrafi nas rozbawić, pocieszyć, wzruszyć, obudzić w nas miłe wspomnienia. Potrafi zachęcić do siebie tak samo młodych nastolatków, którzy szukają ucieczki od odrabiania lekcji, tak jak i ich zapracowanych rodziców w samotne wieczory. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Netflix słynie ze znakomitych, pomysłowych produkcji i doskonale wie, jak przyciągnąć naszą uwagę. Jeden z jego ostatnich seriali, podbił serca dziewczyn na całym świecie, budząc w nich miłe wspomnienia z przeszłości. Każdy, kto ukończył szkołę podstawową, doskonale pamięta lekturę "Ania z Zielonego Wzgórza", ponieważ był to okres, kiedy jeszcze czytało się wszystkie lektury. Jako rówieśniczki Ani utożsamiałyśmy się z jej doznaniami, problemami. Pierwsza przyjaźń, kłótnia, obowiązki domowe, miłość... Teraz po latach możemy na nowo poznać tę marzycielkę i powspominać minione chwile wczesnej młodości.

Krótkie streszczenie z mojego punktu widzenia
"Anne with an e" opowiada o młodej sierotce Ani, która przez pomyłkę trafia pod opiekę starej panny i jej małomównego brata. Rodzeństwo na początku uważa,że dziewczynka nie jest im do niczego potrzebna, jednak Ania dzielnie walczy o pozostanie na Zielonym Wzgórzu swoją największą bronią: wybuchowym charakterem i bogatą wyobraźnią. Z czasem w jej nowych opiekunach rodzi się coś na wzór "późnego macierzyństwa" i powoli zakochują się w rudowłosej sierotce. Lecz nie tylko oni. Ania oczarowuje każdego napotkanego mieszkańca Avonlea.

Co o nim myślę?
Uważam, że serial jest naprawdę na wysokim poziomie. Często spotykam się z opinią, że seriale na podstawie książki nie są dobre i za bardzo odbiegają od pierwotnej wersji. Nie można tego powiedzieć o "Anne...". Niektóre sceny dodane przez reżysera jedynie podkreślają ważne wątki lub je rozbudowują, nie naruszając całego obrazu, jaki znamy z książek. Aktorzy, którzy odgrywają dane role są dobrani niemal idealnie. Właśnie tak ich sobie wyobrażałam czytając tę książkę po raz pierwszy. A tak swoją drogą, to nie ma wątpliwości, że na widok serialowego Gilberta każdej dziewczynie zabije mocniej serduszko ;)

1 sezon, pomimo tylko 7 odcinków, wywarł na mnie ogromne wrażenie i z niecierpliwością czekam na dalsze losy rudowłosej marzycielki. Liczę,że również sięgnięcie po tę produkcję i ponownie zatracicie się w życiu na Zielonym Wzgórzu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz