Jak Feniks z Popiołów - Greta Gulsen


Autor: Greta Gulsen

Tytuł: Jak Feniks z Popiołów

Wydawnictwo: Czarna Kawa

Data wydania: 21 lipca 2017

Liczba stron: 316

ISBN9788394766436



Feniks=odrodzenie się, to chyba pierwsze skojarzenie jakie przychodzi na myśl. Idealne określenie dla ludzkiej egzystencji. Kilka razy upaść i odrodzić na nowo. Jak Feniks z Popiołów to debiut Grety Gulsen na rynku wydawniczym. Opowiada ona historię Laury, której los delikatnie mówiąc nie oszczędza. Czy Laura znajdzie w końcu spokój, równowagę i zacznie wszystko od początku? I przede wszystkim czy literacki debiut był udany? 

Jak Feniks z popiołów to książka dwuwarstwowa. Jedna warstwa to świat medyczny: młoda lekarka Laura, główna bohaterka, inni lekarze i pacjenci szpitala, ich romanse, przyjaźnie, niechęci, tragedie i fascynacje. By pomóc czytelnikowi odkryć drugą warstwę i zmusić go do myślenia, Autorka nie waha się poruszać delikatnych tematów, stawiać bohaterów przed trudnymi wyborami czy wciąż zaskakiwać zwrotem akcji, często brutalnym.

Główną bohaterką powieści jest Laura Chojnicka, młoda lekarka odbywająca staż w jednym z sopockich szpitali. Nie miała łatwego życia, wychowywała się w domu dziecka. Stara się uporządkować swoje pogmatwane życie, nie wierzy, że ktoś może ją pokochać. Im bardziej chce wyjść na prostą tym bardziej sobie to życie komplikuje. Przedstawione są jej relacje z współpracownikami, przyjaciółmi i licznymi adoratorami. Życie zawodowe miesza się z prywatnym, co przysparza jej wielu problemów.
Książka podzielona jest na trzy części: przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość. Nie zagłębiając się w lekturę można by stwierdzić, że powyższe etapy dotyczą życia Laury ale nie jest to do końca prawda. W trzeciej części głównym bohaterem jest kardiochirurg Gustaw i jego pacjentka Gaja. Postać Panny Chojnickiej zupełnie znika. Autorka nie wyjaśnia nawet dlaczego. Prawdę mówiąc powoduje to niedosyt i swego rodzaju bałagan. 
Dużym minusem tej książki jest tempo akcji. W tym samym rozdziale, nawet na tej samej stronie dowiadujemy się o jakimś ważnym wydarzeniu i o jego zakończeniu. Autorka miała masę pomysłów, ale zamiast wybrać kilka wątków i przedstawić je interesująco, nadała fabule tempo bolidu. Poszła na ilość nie jakość. Kolejnym elementem, który pozostawia wiele do życzenia, są postaci. Jest ich masa, wiele tak naprawdę nic nie wnosi.
Greta Gulsen miała pomysł na tę książkę. Fabuła oparta na odrodzeniu i życiu chwilą to jednocześnie coś nowego ale też znanego, starego. Wydaje mi się jednak, że troszkę przedobrzyła. Wprowadzenie wielowątkowości w powieści to trudne zadanie i łatwo się na tym wyłożyć. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Nie jest to książka do której przysiądziemy zmęczeni po całym dniu ponieważ ta lektura męczy.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Kawa.

0 komentarze:

Prześlij komentarz