Grace and Frankie



Tytuł: Grace and Frankie

Twórcy: Marta Kauffman, Howard J. Morris

Data premiery: 2015

Produkcja: Netflix

Obsada: Jane Fonda, Lily Tomlin, Martin Sheen, Sam Waterston




Co można robić po siedemdziesiątce? Telewizor, herbatka, kościół to pierwsze czynności, które większości z nas przychodzą na myśl. Szufladkowanie ludzi starszych to w końcu to nic nowego. Netflix wyszedł naprzeciw temu rasizmowi serwując serial, który zdecydowanie łamie konwenanse. Randki, imprezy, marihuana i seks? Wszystko jest dla ludzi, w końcu życie może zacząć się po siedemdziesiątce. Wiedzą o tym doskonale bohaterki serialu Grace and Frankie.

Twardo stąpająca po ziemi elegancka fanka martini i kolorowy ptak w postaci wyzwolonej artystki żyjącej we własnym świecie - na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Na pierwszy rzut oka, no właśnie. Od kilkudziesięciu lat są rywalkami, tolerują się. Dlaczego? Ich mężowie są przyjaciółmi, a w dodatku prowadzą wspólnie biznes. Pewnego wieczoru zapraszają je na wykwintną kolację, na której wyznają, że są osobami homoseksualnymi i od 20 lat żyją w tajemnym związku. Grace i Frankie zmuszone są zamieszkać razem w domu przy plaży. Po jednym dniu nie mogą ze sobą wytrzymać. W końcu co innego kogoś tolerować podczas okazjonalnych spotkań, a co innego żyć z nim pod jednym dachem.
Scenarzyści skupiają się na różnicach w charakterach Grace i Frankie. Kobiety się docierają, zdają sobie sprawę, że największy wróg może stać się najlepszym przyjacielem. Tak staje się w ich przypadku. Z czasem nie potrafią bez siebie żyć. Podoba mi się, że to się nie dzieje nagle, jest to długotrwały proces, który na oczach widza powoli umacnia ich więź. W międzyczasie Frankie sporządza recepturę na jadalny lubrykant, Grace odpływa w ramionach młodego kryminalisty, następnie babcie tworzą patent wibratora dla Pań po 70. Ten serial krzyczy: Nigdy nie jest za późno! Odrzuca stereotypy i pokazuje, że w każdym wieku można zacząć nowe życie. Trzeba przyznać, że Jane Fonda i Lily Tomlin odwaliły kawał dobrej roboty. Zdecydowanie to jeden z najlepszych ekranowych duetów ostatnich lat. Uwagę przykuwa też relacja kobiet z byłymi mężami. Ułożona i perfekcyjna Grace i równie idealny Robert nie potrafią się dogadać - nic w tym dziwnego, ich małżeństwo zawsze było zimne. Zupełnie inaczej niż Frankie i Sol, którzy tworzyli pełen miłości związek, a przede wszystkim byli najlepszymi przyjaciółmi. Są do siebie bardzo przywiązani, co powoduje zabawne ataki zazdrości Roberta. Ciekawym wątkiem jest także sytuacja Sola i Roberta po coming out. Panowie próbują badać reakcję starych przyjaciół, a kiedy widzą, że nie jest tak samo, szukają nowych znajomych w środowisku homoseksualnym.
Grace and Frankie to z pewnością jedna z najoryginalniejszych komedii ostatnich lat. Jeśli macie ochotę na ogromną dawkę humoru, odrobinę refleksji, doborową obsadę i łamanie konwenansów to pozycja zdecydowanie dla was!

0 komentarze:

Prześlij komentarz