Poszukiwaczka - Arwen Elys Dayton


Autor: Arwen Elys Dayton

Tytuł:  Poszukiwaczka

Wydawnictwo: Uroboros

Data  wydania: 31 sierpnia 2016

Liczba stron: 476

ISBN9788328021303


Kiedy rodzice wychowują dziecko, kształtują je na swoją modłę. Przekazują im w co powinno wierzyć, kim jest. Jednak w późniejszym wieku muszą śledzić jak ich pociechy same zaczynają odkrywać prawdę o sobie i otaczającej ich rzeczywistości. Quin Kincaid myślała, że wie co jest jej przeznaczeniem. Miała zostać kolejną wielką Poszukiwaczką. Jednak nie zawsze to, co mówili nam rodzice okazuje się prawdą… 

O czym?
Bycie Poszukiwaczem to misja i służba ludzkości. To obrona słabszych i cierpiących oraz wielki honor dla rodziny. Tak myśli Quin Kincaid, która niebawem ma złożyć przysięgę włączającą ją do grona Poszukiwaczy. W dniu ceremonii Quin przekona się jednak, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje… Czy bycie Poszukiwaczem naprawdę oznacza obronę ludzkości przed złoczyńcami? Bańka mydlana, w której Quin dotychczas żyła, pęka, gdy okazuje się, że szkolono ją nie na obrończynię, ale zabójczynię… Jaką rolę w tej historii odegrają jej daleki kuzyn Shinobu i John, w którym nastolatka kiedyś się kochała? Jakie mroczne tajemnice skrywa jej ojciec Briac? Pytania się mnożą, a grono osób, którym można ufać, zmniejsza się w zatrważającym tempie. 

Co sądzi Magda?
Pisząc tę recenzję jestem zła na siebie i ludzi. Ludzi którzy weszli na LubimyCzytać i dali tej książce złą ocenę, kiedy ja byłam tak zachwycona tą historią. Przez to zaczęłam szukać w Poszukiwaczce elementów, które nie spodobały się tak wielu osobom i wiecie co? Nie znalazłam ich. Dla mnie ta książka jest naprawdę dobra. Bohaterowie, fabuła czy świat - wszystko było skonstruowane idealnie. Dopełniało się, tworząc historię, która wciągnęła mnie na dobre.
Pierwszą rzeczą, którą pokochałam w tej książce jest świat. Świat, w którym istnieje nóż, który pozwala przechodzić z jednego miejsca na drugie. Oczywiście, to wszystko nie jest takie łatwe. Wiąże się z tym wiele zasad i niebezpieczeństw. Jednak całe działanie tych podróży przypomina mi w pewien sposób fabułę Mrocznych Materii Philipa Pullmana co sprawia, że nie mogłam nie być zachwycona. Połączenie nowoczesności z przeszłością tworzy naprawdę niezwykłą scenerię. Z jednej strony widzimy samoloty, a z drugiej wyobrażamy sobie, że dom Quin wygląda jak dwór z XVIII wieku. Autorka raczej skąpi nam bardzo dokładnych opisów miejsc co sprawia, że sami możemy zdecydować jak wygląda świat.
Kolejnym pozytywem jest linia czasowa. Na początku dostajemy wydarzenia, w ciągu których nasi główni bohaterowie - Quin, John i Shinobu, mają po piętnaście lat. Później jednak czeka nas przeskok w czasie, który pozwala postaciom dojrzeć. Doskonale to pokazuje jak wydarzenia w naszym życiu zmieniają nas i kształtują. Jak w ciągu kilkunastu miesięcy wszystko może się obrócić o 180 stopni. Dzięki temu, choć poznajemy postacie gdy są dziećmi, które mają właśnie rozpocząć swoją wielką przygodę, później śledzimy już historię młodzieży, która sporo widziała i wielu niekoniecznie dobrych rzeczy doświadczyła.
Do tego ta książka nie jest ugrzeczniona tak, by mógł to czytać bardzo młody czytelnik. Są tam sceny brutalne. Jest śmierć, narkotyki, przemoc czy pierwsze kontakty seksualne. Nie jednak tego tam bardzo dużo, co pozwala przeczytać to i młodej osobie, jak i tej trochę starszej. Jednak sprawia to, że książka nie jest idealna. Pokazuje też ciemną stronę ludzi, a nie tylko idealnych bohaterów, żyjących w idealnym świecie, który zaraz uratują.
Widziałam też zarzuty, że wątki w tej książce są pourywane. Jednak zastanawia mnie co w tym dziwnego, że jakiegoś tematu nie poznajemy od początku do końca? Z tego co wiem są kolejne tomy. To oczywiste więc, że autorka chciała zostawić sobie coś na później. Możliwe też, że ten cały tom jest po prostu wprowadzeniem do czegoś większego. Akcja jest w nim dość stonowana, jednak dla mnie same zrozumienie zasad panujących wśród Poszukiwaczy jest na tyle wciągające, że wielkie bitwy co kilka rozdziałów bardziej by zaszkodziły niż pomogły.
Jak więc widzicie dla mnie ta książka jest po prostu dobra. Naprawdę dobra. Rysy w bohaterach i historii tylko dodają jej uroku. Tak naprawdę nie wiemy czy zło walczy przeciw złu, czy dobro przeciw dobru. Nie jesteśmy z góry skazani na postać tylko z pozytywnymi cechami czy wroga, który będzie zły do szpiku kości. W każdej postaci jest trochę dobra i zła. Autorka sprawia, że zobaczymy jak wygląda prawdziwy świat, w którym nie istnieje tylko czerń i biel.

Co sądzi Natalia?
Znacie to uczucie, gdy czytając opis powieści myślicie, że to może być książka waszego życia? Że nie puścicie jej aż nie przeczytacie ostatniego zdania? Ja tak miałam z Poszukiwaczką. W sumie to zadziałał tak na mnie opis drugiego tomu, ale w końcu mowa tam o wydarzeniach z pierwszego, więc nie powinno być problemu. Przynajmniej teoretycznie.
Nie pamiętam kiedy tak się męczyłam podczas czytania. Masa błędów, niedopowiedzeń i absurdów sprawiła, że cały czas odliczałam ile stron zostało mi do końca. Sama fabuła zapowiadała się obiecująco. Poszukiwacze, Sędziowie, magiczne przedmioty - lubię takie klimaty. Pod tym względem Poszukiwaczka przypomina mi Dary Anioła. W Darach wszystko kręciło się wokół Kielicha, tutaj wokół Athamanu - rzadkiego narzędzia, które pozwala przemieszczać się po świecie, jakby przez portale. Jednak na tym podobieństwa się kończą. Cassandra Clare potrafiła stworzyć historię, która toczyła się nawet gdy pożądanego przez wszystkich Kielicha nie było w pobliżu. Tutaj cała akcja istnieje tylko dzięki Athamanowi.
Cała fabuła polega na tym że ktoś chce Athaman zdobyć, a jego obecny posiadacz nie chce go oddać. Każdy twierdzi, że ma do niego prawo. Gdy dwa sprzeczne “obozy” się spotykają, to jest walka, zwycięzca ucieka, przegrany czeka na informację, gdzie ten pierwszy się udał. Odnajduje go, jest walka i historia zatacza koło. I tak przez całą książkę. Gdyby wyrzucić sceny walk, to nie mamy praktycznie nic poza żalem, że bohater coś zrobił lub wręcz przeciwnie. Nadal nie mam pojęcia czym powinni zajmować się Poszukiwacze, dlaczego zostali stworzeni i kim są Sędziowie. A narracja jest prowadzona z punktu widzenia dwóch Poszukiwaczy, Sędziny i chłopaka, który Poszukiwaczem powinien zostać.
Sami bohaterowie są pełni sprzeczności, zwłaszcza ci aspirujący na stanie po “jasnej stronie mocy”. Niby niewinni, ale żądni zemsty, jednak gdy mają okazję odpłacić się pięknym za nadobne, to odpuszczają, by później tego żałować. No halo! Jedynymi logicznymi postaciami są antagoniści albo postacie, które wydają się tak wyglądać. W ich przypadku przynajmniej znamy motywy, które stoją za ich zachowaniem i robią wszystko, by osiągnąć swój cel.
Fabuła Poszukiwaczki jest jak zabawa w berka, przy czym osoba uciekająca jest posiadaczem Athamanu. Do tego bohaterowie, którzy wydają się być nieśmiertelni oraz prawie niezniszczalne obiekty, które okazują się bardziej delikatne niż domek z kart. Podobno drugi tom jest lepszy, ale po tym co tu zastałam boję się kontynuować tę historię.

Zainteresowała was tematyka tej książki? Macie ochotę po nią sięgnąć mimo dość skrajnych opinii? A może już czytaliście tę część i zabieracie się za kolejną?

Za egzemplarze do recenzji dziękujemy wydawnictwu Uroboros.

0 komentarze:

Prześlij komentarz