Złodzieje Snów - Maggie Stiefvater


Autor: Maggie Stiefvater

Tytuł: Złodzieje Snów

Wydawnictwo: Uroboros

Data wydania: 18 marca 2015

Liczba stron: 479

ISBN9788328014961


W jakim świecie pragnąłbyś żyć? W znajomej, zwykłej rzeczywistości, którą znasz od urodzenia? Może wolisz krainę pełną nieznanych stworzeń i magii? Jednak czy te dwa światy muszą być oddalone od siebie? Może idąc rano do szkoły mijasz miejsce, w którym nie wszystko jest takie jak powinno. Może moc drzemiąca w danym przedmiocie nie jest zgodna z prawami fizyki. Może nie wszystko jest takie proste do określenia jak zawsze myślałeś. 

O czym?
Poszukiwania Glendowera nadal trwają, a Gasney i jego paczka nie są jedynymi, którzy chcą go odnaleźć. Do tego okazuje się, że nie tylko Noah ukrywał przed innymi tajemnicę. Tym razem ujawnienie sekretu może wiązać się z poważnymi konsekwencjami i sprowadzeniem na siebie wrogów. Czy Blue i kruczy chłopcy są na to gotowi?

Co myśli Magda?
Król Kruków Maggie Stiefvater zauroczył mnie od pierwszych stron. Był to ten rodzaj uwielbienia dla twórczości autorki, że nie miałam żadnych oczekiwań dla kontynuacji tej serii. Wiedziałam, że cokolwiek Maggie postanowi przedstawić w Złodziejach snów, okaże się tym, co powinnam i wręcz pragnęłam przeczytać. Czy byłam zdziwiona z kierunku, w którym potoczyła się akcja książki? Owszem. Jednak w tym przypadku zamiast zamykać się na nietypowy rozwój akcji, postanowiłam przeżyć przygodę wraz z kruczymi chłopcami. Z nimi odkryłam nowe tajemnice, magię w otaczającym mnie świecie i ruszyłam na poszukiwania Glendowera.
Złodzieje snów choć są drugim tomem, to jednocześnie dopiero rozpoczynają całą historię. Na pierwszy plan tej książki wysuwa się Ronan, który jawił nam się w poprzednim tomie jako zbuntowany chłopak z pewnymi rodzinnymi problemami. Nie podejrzewałam, że jest on postacią magiczną, jednak okazało się, że autorka przygotowała dla nas wiele niespodzianek dotyczących bohaterów. Blue, Gansey, Adam, Ronan oraz Noah w tej części nie są traktowani jako jedność. Każdy rusza w swoją własną podróż. Szukają dla siebie miejsca w historii oraz odkrywają tajemnice dotyczące Cabeswater z innej strony. Sprawia to, że brakuje pewnego rodzaju humoru, do którego przyzwyczaiła nas Maggie w pierwszej części serii, jednak w tej każdy stał się oddzielną częścią historii, która dopiero pod koniec złączyła się w jedną wielką całość.
Narracja książki jest przedstawiona z punktu widzenia wyżej wymienionych głównych postaci, drugoplanowych oraz pobocznych bohaterów. Pojawia się też nowa tajemnicza osobistość - Szary, który przyznam szczerze najbardziej mnie zaciekawił. Przedstawił on całą postać Glendowera, czy magicznych przedmiotów z trochę innej strony. Akcja jest dość równomierna. Nie ma żadnych wyjątkowo wyróżniających się wydarzeń. Cały czas coś się dzieje, jednak nie jesteśmy w stanie stwierdzić jak wielkie ma to znaczenie dla całej fabuły. Jest to ciekawy zabieg, choć czasami dość mylący. W trakcie lektury miewałam chwile, kiedy nie byłam pewna co jest głównym tematem tej książki i jak dana osoba, wypowiedź czy zdarzenia ma wpłynąć na poprzednie wydarzenia.
Dla mnie styl pisania autorki jest tak dużą zaletą, że nie jestem pewna czy muszę wymieniać kolejne. Jednak dodajmy do tego dość nietypowy pomysł na książkę, planowanie wydarzeń od początku do końca i niesamowitych, zabawnych, jedynych w swoim rodzaju bohaterów i już możecie być pewni, że jest to seria, którą po prostu trzeba przeczytać! Zakończenie tomu drugiego sprawia, że nie można nie sięgnąć po kontynuację. Świat stworzony przez Maggie znów da nam nadzieję, że magia jest wszędzie. Nawet w świecie, który niczym nie różni się od naszej rzeczywistości.

Co myśli Natalia?
Król Kruków jest powieścią poruszającą temat, na który wcześniej w literaturze nie trafiłam - mam na myśli główną bohaterkę pochodzącą z rodziny wróżek. Nie takich z różdżkami i starymi woluminami z zaklęciami, ale z talią kart i przeczuciem. To mnie zauroczyło i sprawiło, że zapragnęłam poznać dalsze losy Blue i jej nowych znajomych. A tu niespodzianka. Na pierwszy plan wysuwa się inny bohater.
Choć poszukiwania Glendowera wciąż trwają, to Złodzieje Snów skupiają się na postaci Ronana. Ronana, który przez lata żył nieświadomy prawdy o otaczającym go świecie. Ronana, o którym sami za wiele nie wiedzieliśmy, gdy fabuła skupiała się na Blue i Gansey’u. Ten tom ukazuje całą historię z zupełnie innej strony pomimo tego, że już wcześniej mieliśmy wgląd w myśli wielu bohaterów. Pojawiają się postacie znane z poprzedniej części, ale też zupełnie nowe charaktery, które zostawiają nas z nowymi pytaniami. Jednak ciężko znaleźć na nie odpowiedzi żyjąc w świecie, który tylko z pozoru wygląda normalnie.
Jak wiemy, to Gansey’owi najbardziej zależy na odnalezieniu legendarnego króla, tak więc tym razem temat ten schodzi na dalszy plan. Może się wydawać, że w tej kwestii stoimy w miejscu, ale to tylko złudzenie. Choć autorka skupiła się na rozwinięciu innego wątku, to mimo wszystko małymi kroczkami zbliżamy się do odkrycia miejsca jego pobytu. Jednak to nie znaczy, że czeka nas nuda. W książce dzieje się wiele z początku dziwnych wydarzeń, które ostatecznie stają się logiczne, pełne sensu i łączą się w całość. Szczerze mówiąc, ten temat okazał się o wiele ciekawszy niż mistyczny król i jestem ciekawa w którą stronę będzie kontynuowany.
Maggie Stiefvater pisze w taki sposób, że nawet z pozoru błahe wydarzenia okazują się mieć wpływ na fabułę. Postacie epizodyczne stają się kluczowymi, a kluczowe epizodycznymi. Kiedy myślimy, że już wiemy wszystko, zostajemy zaskoczeni kolejną rewelacją. Jednak jest coś, co mi przeszkadza. Mam wrażenie, że autorka każdemu przypisała jakąś rolę, a po jej wykonaniu postać od razu traci na wartości. Jakby po realizacji głównego pomysłu nie było warto tracić na nią czasu i wtopić ją w tło.
Złodzieje Snów przybliżają nam rzeczywistość kruczych chłopców i to, czego wraz z nimi szukamy. Mieszają nam w głowie do tego stopnia, że zaczynamy się zastanawiać co jest jawą, a co snem. Jednak to jest ten typ zamętu, którego podczas lektury chętnie doświadczam i mam nadzieję na więcej!

Znaleźliście już Glendowera? Chcielibyście dołączyć do paczki kruczych chłopców? Trafiliście na książki o podobnej tematyce? 

Za egzemplarze do recenzji dziękujemy wydawnictwu Uroboros.

0 komentarze:

Prześlij komentarz