Świnia z twarzą Stalina - Bogusław Chrabota



Autor: Bogusław Chrabota

Tytuł: Świnia z twarzą Stalina

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 20 listopada 2017 r.

Liczba stron: 112



Dziś opowiem wam o książce, która okazała się wielkim zaskoczeniem. Co dziwniejsze - sama w sobie zawiera recenzję napisaną przez Artura Beckera, więc jako czytelnik, który pierwszy raz spotkał się z twórczością Bogusława Chrabota, czuję wielką presję. Jednak postaram się jak najlepiej oddać moje odczucia po przeczytaniu tej pozycji, choć przyznam szczerze, że sama ich jeszcze nie do końca rozumiem.

Świnia z twarzą Stalina Bogusława Chraboty to reportaż, esej i nowela w jednym. Niemniej to wciąż ta sama opowieść i ci sami bohaterowie. A w tle toczące się żelazne koła historii miażdżące ludzkie życie i losy. Stalinowskie czystki, ucieczka z płonącej Białorusi, przymusowe roboty w nazistowskich Prusach, w końcu śmierć wielkiego miasta, jakim był Królewiec, i narodziny nowego życia. Proza twarda i bezlitosna.

Przyznanie się na samym początku recenzji do niewiedzy może wydawać wam się dość dziwne, jednak kiedy trafi w wasze ręce ta niepozorna książeczka licząca zaledwie 110 stron i poświęcicie godzinę by zaznajomić się z jej treścią, to podzielicie mój los. Popełnię natomiast kolejny foux pas i przyznam się również do braków w edukacji. Historia, którą spisał autor, okazała się dla mnie w niektórych momentach dość niezrozumiała, jednak spełniła swoją rolę - zachęciła mnie by dokładniej przyjrzeć się wydarzeniom, które towarzyszą bohaterom i bezpośrednio wpływają na ich życie.
Jednak o czym jest ta książka? O cierpieniu zwykłych ludzi, o wojnie, o Białorusi, o prawdzie. Dla mnie jednak najważniejsza była tu historia przedstawionych postaci. Autor skupił się na jednej rodzinie, którą pokazał przez pryzmat pokoleń. Skoki chronologiczne na początku powodują lekkie zmieszanie w czytelniku, jednak obiecuję wam, że mają one swój cel.
Bardzo doceniam również to, że autor nie zdecydował się na przelanie swoich przekonań w wykreowane postacie. Czytając nie czułam, by pomiędzy wersami rzucano oskarżeniami na którąś ze stron konfliktu. W miarę możliwości mamy szansę by sami zdecydować o winie lub jej braku, co jest ogromną zaletą tejże książki i rzadko kiedy zdarza się w pozycjach poruszających tematykę wojenną.
Sama książka pozostawia po sobie uczucie pustki. Brutalność, którą autor przedstawia w sposób, który można uznać za mało emocjonujący, ma jeszcze większe oddziaływanie na czytelnika niżeli krwawe sceny, pełne dialogów i barwnych opisów. W przypadku tej pozycji zadziała prostota, co jest dość zaskakujące.

0 komentarze:

Prześlij komentarz