Dwór skrzydeł i zguby - Sarah J. Maas


Autor: Sarah J. Maas

Tytuł: Dwór skrzydeł i zguby

Wydawnictwo: Uroboros

Data wydania: 25 października 2017

Liczba stron: 848

ISBN9788328021747



O czym?
Wielkimi krokami zbliża się ostateczna bitwa. Czy książęta będą potrafili się zjednoczyć przeciw potężnemu królowi? Czy sojusze będą na tyle silne, by pokonać magię Kotła?


Co myślę?
Nie ma wątpliwości, że premiera Dworu skrzydeł i zguby była jedną z najbardziej wyczekiwanych. Sarah J. Maas zauroczyła czytelników serią Szklany tron, by później wciągnąć ich w retelling Pięknej i bestii - trylogię o całkiem potężnych tomach. W jakim stylu udało jej się zakończyć tę uwielbianą przez wielu serię?
Wspominam o tym przy każdej recenzji książek Sarah J. Maas, wspomnę i tym razem. Mam problem z tymi powieściami, bo choć ogólnie je uwielbiam, to podczas czytania często reaguję “meh, niech w końcu coś się zadzieje”. Tak samo było w przypadku Dworu skrzydeł i zguby, więc mogę stwierdzić, że autorka cały czas trzyma swój poziom - ci, którzy pokochali wcześniejsze części, pokochają i te, a ci, którym do gustu nie przypadły, również teraz mogą być zawiedzeni.
Sarah J. Maas dobrze wie co zrobić, by czytelnicy niecierpliwie czekali na kolejne tomy. Cliffhanger, którym zakończyła Dwór mgieł i furii sprawił, że nie mogłam doczekać się kontynuacji. Jednak gdy już miałam ją w rękach, to coś sprawiało, że nie mogłam się za nią zabrać. Nie wiem czy odstraszała mnie liczba stron, czy może fakt, że to koniec. Niby w planach są jeszcze nowelki, ale jednak będą tylko dodatkiem. Zakończenie serii jest tylko jedno.
A ostatni tom trylogii jest wypełniony postaciami. Każdy, kto w poprzednich tomach pojawił się choć raz, tym razem ma ważną rolę do odegrania. Dużymi krokami zbliża się ostateczne starcie, w którym każda istota może przeważyć szalę na drugą stronę. To czas intryg, sojuszy, licytacji podczas porozumień. A wszystko to napisane w moim ulubionym stylu - z tajemnicami przed czytelnikiem. Wydaje nam się, że wszystko wiemy, a tu nagle okazuje się, że najważniejsza scena działa się bez naszego udziału, dzięki czemu tak naprawdę nie w sposób jest przewidzieć nagły zwrot akcji.
A zaskoczenia czekają nas nie tylko w przypadku sojuszy czy strategii, ale i samych bohaterów. Na początku Dworu mgieł i furii miałam wrażenie, jakby brakowało mi tomu pomiędzy pierwszym i drugim - tak bardzo zmieniły się charaktery głównych postaci. I w tym przypadku miałam takie odczucie, ale tym razem dotyczyło to osób drugoplanowych. Siostry Feyry, książęta, tajemnicze istoty - po bliższym poznaniu każdy okazywał się zupełnie inny, niż wcześniej się wydawał.
Jak to zawsze u tej autorki, ciekawa akcja przeplata się z nudnym planowaniem następnych kroków, co jest jednak niezbędne do posuwania się fabuły. Tak więc mamy przeplatankę scen, od których nie możemy się oderwać, z chwilami na wzięcie oddechu i po prostu przebrnięcie przez nie. Mimo wszystko Dwór skrzydeł i zguby pozostawia po sobie dobre wrażenie i im więcej stron masz za sobą, tym bardziej nie chcesz by się skończył.
Książka ta wywołuje śmiech, wzruszenie, zauroczenie, przerażenie, ciekawość i chęć poznania zakończenia przy jednoczesnej niechęci dotarcia do niego. Jak zakończył się wieloletni konflikt? Czy nasi ulubieńcy dotrwali do poznania ostatecznego werdyktu? Tego dowiecie się czytając Dwór skrzydeł i zguby!