Kredziarz - C. J. Tudor






"Ludzie zawsze będą oszukiwać i kłamać. Właśnie dlatego ważne jest, żeby wszystko poddawać w wątpliwość."






W związku z akcją wydawnictwa Czarna Owca, które postanowiło oddać dwieście egzemplarzy książki Kredziarz C.J. Tudor miesiąc przed premierą i mnie się udało zdobyć ten tytuł. Niestety mimo bardzo pozytywnych opinii na zagranicznych stronach oraz intrygującego opisu na okładce książka okazała się dla mnie najwyżej przeciętna. Dlaczego? Już opowiadam.


Rok 1986. Eddie i jego przyjaciele dorastają w sennym angielskim miasteczku. Spędzają czas, jeżdżąc na rowerach i szukając wrażeń. Porozumiewają się kodem: rysowanymi kredą ludzikami. Pewnego dnia jeden tajemniczy znak prowadzi ich do ludzkich zwłok. Od tej chwili wszystko zmienia się w ich życiu. 
Trzydzieści lat później Eddie i jego przyjaciele dostają listy z wiadomością napisaną tajemniczym kodem z dawnych lat. Uważają, że to żart do momentu, gdy jeden z nich nie ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Do Eddiego dociera, że jedyną drogą do ocalenia siebie przed podobnym losem jest próba zrozumienia, co tak naprawdę stało się przed laty.


Mimo że kończąc ostatnią stronę tej pozycji byłam ogromnie zawiedziona, to pierwsza połowa Kredziarza naprawdę mnie zainteresowała. Historia wymyślona przez C. J. Tudor była mroczna, wstrząsająca i do tego teraźniejszość przeplatała się z rokiem 1986. Bardzo lubię ten zabieg w thrillerach, sprawia że o wiele ciężej dojść do wniosku, kto jest winnym. Do tego jest o wiele więcej możliwości na ciekawe zwroty akcji!
Niestety mam wrażenie, że mijając połowę nagle autorka trochę zaczęła się gubić w swoim pomyślę i nie do końca wiedziała, jak wymyśloną historię przelać na papier. W książce pojawia się motyw rysunków z kredy, które zwiastują pewne wydarzenia. Ich opisy brzmią bardzo mistycznie i paranormalnie. Jakby jakaś tajemnicza siła sprawiała, że w mieście dzieją się wszystkie okropne rzeczy. Niestety kiedy przychodzi koniec książki nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Kto je rysował? Jaki miały cel? Stąd zrozumcie moje zirytowanie, kiedy główny wątek książki został tak naprawdę pominięty w samym rozwiązaniu zagadki, a człowieka odpowiedzialnego za to wszystko dość wcześnie nam wyjawiono.
Skoro czytam thriller to oczekuję zagadki. Zdziwienia kiedy dochodzi do punktu kulminacyjnego. Jednak w tej książce choć sceneria, dialogi czy postaci były genialnie skonstruowane, to nie ma niczego co ciągnie fabułę do przodu. Wszystko jest monotonne i przewidywalne. Jedynym naprawdę pozytywnym atutem Kredziarza jest Eddy - główny bohater.
Jak dla mnie ta książka okazała się zdecydowanie przeciętna i z pewnością nie zasługuję na te górnolotne epitety, które pojawiają się przy jej promocji. Nie zniechęcam Was do jej czytania, ale sugeruję żebyście zbyt wiele nie oczekiwali.


PS Fani Doctora Who mogą się ucieszyć z dwóch stron w końcowych rozdziałach, w których bohaterowie na podstawie brytyjskiego serialu rozmawiają o pewnych wydarzeniach.