Legimi dla Kindle - jak wygląda i czy warto korzystać?

W gronie książkoholików chyba nie trzeba tłumaczyć czym jest Kindle czy Legimi. Jednak ci, którzy nie śledzą nowinek na bieżąco lub nie są zainteresowani ebookami mogli przegapić wiadomość, że po miesiącach oczekiwania powstał abonament Legimi dla czytników Kindle. Jak bardzo się różni od “standardowego” pakietu i czy warto z niego korzystać?


Chyba od początku istnienia czytników, to Amazon ze swoim Kindle królował jakością nad resztą marek. Choć dzisiaj ma ogromną konkurencję i czytelnicy uważają, że niektóre firmy dorównały swoim poziomem Amazonowi, to jednak gdy na jakimkolwiek forum czy grupie na Facebooku zapytasz się o polecany czytnik, to zwykle połowa odpowiedzi dotyczy Kindle, a reszta to polecenie tańszych zamienników. I ja uległam zachwytowi nad tym czytnikiem i już od ponad roku jestem szczęśliwą posiadaczką Kindle Paperwhite 3, którego bym nie zamieniła na żaden inny.

Przez ten czas aktywnego użytkowania zauważyłam tylko jedną wadę - brak Amazonu na polskim rynku. Aby korzystać z wszystkich możliwości czytnika trzeba mieć ebooki właśnie z Amazonu. Wgrywając własne nie mamy ułatwionego dostępu do Goodreads, informacji o książce czy cytatów, które inni czytelnicy uważają za ważne. A właśnie na takie jesteśmy skazani przez brak Amazonu w Polsce, bo przez to mają w swojej ofercie baaardzo mało pozycji po polsku, a na dodatek nie mamy dostępu do Kindle Unlimited. Ale tu z pomocą przyszło Legimi.

Od długiego czasu słyszeliśmy pogłoski o tym, że Legimi szykuje abonament na Kindle, ale raczej mało kto wierzył, że im się to uda. No bo niby jak - Amazon prawdopodobnie obniżył do zera możliwość wgrania do czytnika jakichś programów z zewnątrz. I tu niespodzianka, Legimi udało się to obejść! Jak więc działa ten abonament, skoro nie ma aplikacji na urządzeniu?

Aby zgrać ebooka trzeba się nagimnastykować. Najpierw na stronie Legimi dodajemy na półkę wybranego ebooka (przy czym nie wszystkie ebooki w ich ofercie są dostępne na Kindle), następnie podłączamy czytnik do komputera, a na koniec podczas synchronizacji aplikacji Legimi dla Kindle wybieramy które książki przesłać na urządzenie. Przyznam szczerze, że nie jestem miłośniczką kabli, więc sama metoda przesyłania plików nie przypadła mi do gustu. Jednak nie da się zaprzeczyć, że warto to “przecierpieć” i mieć dziesięć ebooków na Kindle za cenę dwóch ebooków kupionych w księgarni internetowej. A jak książki zachowują się na czytniku?

Dokładnie tak, jak oryginalne ebooki mobi. Można bawić się czcionką, zaznaczać cytaty, wyszukiwać fragmenty, a dzięki podziałowi na rozdziały działa też opcja obliczania ile czasu zajmie ci dojście do końca rozdziału. Zdarza się, że na miniaturce ebooka nie pojawia się okładka, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. Po włączeniu książki może też się pojawić opcja z automatycznym udostępnieniem aktualnego statusu na Goodreads, ale to niestety fałszywy alarm, bo ostatecznie system nie odnajduje tego tytułu.

Podsumowując, czy warto wypróbować abonament Legimi dla Kindle? Oczywiście! Może nie jest tak przyjazny jak dla innych czytników, bo mimo wszystko są ograniczenia w liczbie wgrywanych na urządzenie książek i trzeba korzystać z zewnętrznej aplikacji, ale nadal jest to obecnie najlepsza opcja, jeśli chodzi o kupno ebooków na Kindle. Mimo wszystko nadal czekam na wejście do Polski Amazonu ze swoim Kindle Unlimited, bo prawdopodobnie tylko wtedy za przystępną cenę będę mogła w pełni cieszyć się ze wszystkich możliwości mojego czytnika.