[PRZEDPREMIEROWO] Okrutna pieśń - Victoria Schwab



Tytuł: Okrutna pieśń

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data wydania:17 stycznia 2018 r.

Liczba stron: 364





Od dłuższego czasu słyszałam wiele pozytywnym opinii na temat twórczości Victorii Schwab. Niestety zawsze brakowało mi czasu żeby zapoznać się z trylogią Odcienie magii, więc ucieszyłam się na informację, że zostanie wydana w Polsce jej kolejna seria - Potwory Verity. Opis książki, okładka i rekomendacje sprawiają, że przed rozpoczęciem czytania Okrutnej pieśni jest się przekonanym, że ta książka ma wiele do zaoferowania. Po początkowym szoku związanym z jej dość oczywistą przynależności do literatury młodzieżowej (patrząc na wydawnictwo ciężko było połączyć fakty, brawo ja), śmiało mogę stwierdzić, że pierwsze wrażenie w tym przypadku jest jak najbardziej słuszne i książka udowodniła mi, że zachwyty nad autorką nie pojawiły się bez powodu.

Kate Harker i August Flynn są następcami przywódców podzielonego miasta – miasta, gdzie z przemocy zaczęły rodzić się prawdziwe potwory. Kate chciałaby dorównywać bezwzględnością ojcu, który pozwala potworom wałęsać się po ulicach, a ludziom każe płacić za ochronę. August chciałby być człowiekiem, mieć dobre serce i odgrywać większą rolę w obronie niewinnych przed potworami – niestety sam jest jednym z nich. Może ukraść duszę, wygrywając pieśń na swoich skrzypcach. Jednak Kate odkrywa jego tajemnicę…

Moją największą miłością w tej książce jest główna bohaterka - Kate Harker. Uwielbiam postaci żeńskie, które mają coś do powiedzenia i potrafią udowodnić swoją siłę. W tym przypadku blado wypadł August Flynn, który jak na potwora jest mdły i za bardzo uroczy. Do tego autorka zbyt bardzo go uczłowieczyła, choć na samym początku wyraźnie stwierdzono, że ludzkie emocje nie powinny go dotyczyć. Jednak w momencie spotkania Kate i Augusta jakoś wszystko zaczyna do siebie pasować. Nie ma między nimi wątku romantycznego, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że ich znajomość musi skończyć się romansem. Cieszę się z tego rozwiązania, bo właśnie ta platoniczna miłość sprawiała, że wydobywali z siebie najlepsze cechy.
Świat przedstawiony w książce jest okrutny, nieprzewidywalny i bardzo niebezpieczny. Normalność miesza się z postapokaliptycznymi scenami. Z jednej strony mamy szkołę - najzwyczajniejszą rzecz na świecie, a z drugiej obszar ogarnięty wojną. Do tego wszystkiego potwory, które rodzą się z ludzkiego okrucieństwa. To połączenie niesamowicie działa na wyobraźnie i sprawia, że od razu przywiązujemy się do wszystkiego co rozgrywa się w Verity.
Trochę martwi mnie fakt, że ta seria jest dualogią. Po przeczytaniu czuję lekki niedosyt. Mam wrażenie, że wiele wątków czeka na swoją kolej i choć Okrutna pieśń skończyła się w sposób rozstrzygający akcję z pierwszego tomu, to jej zakończenie daję nam obietnice na coś znacznie mroczniejszego i niszczącego wszystko co udało się osiągnąć bohaterom.
Myślę, że ta książka jest zdecydowanie warta polecenia. Osoby, które nie wierzą, że w dzisiejszych czasach można napisać coś poza schematem ustanowionym przez literaturę młodzieżową na pewno się zdziwią. Ta książka łamie wszystkie reguły i sprawia, że do końca nie jesteśmy pewni, kto jest tym dobrym bohaterem, a kto złym. Nie spodziewajcie się w niej szczęśliwego zakończenia.

0 komentarze:

Prześlij komentarz