Pan Lodowego Ogrodu tom 1 - Jarosław Grzędowicz


Autor: Jarosław Grzędowicz

Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu

Wydawnictwo: Fabryka Słów, Edipresse

Data wydania: 11 stycznia 2018 (pierwsze wydanie 10.06.05)
Liczba stron: 450

ISBN9788381173322


Przez wiele lat byłam snobem książkowym. Przez kilka nieprzyjemnych doświadczeń zraziłam się do współczesnej polskiej literatury i odważnie twierdziłem, że jest ona w cieniu zagranicznych twórców. Na szczęście założenie bloga w końcu otworzyło mi oczy i powoli pogodziłam się, że książki napisane przez naszych rodaków czasami naprawdę potrafią zaskoczyć. Jednak dopiero kolekcja Mistrzowie Polskiej Fantastyki pokazała mi, że i w tym gatunku można spotkać perełki. Jedną z nich jest Pan Lodowego Ogrodu Jarosława Grzędowicza. 

Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia. Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Odwieczne reguły zostały złamane.

Nie wiem jak ubrać w słowa to, co zrobiła ze mną ta książka. Dawno nie czytałam czegoś aż tak dobrego! Przyznam, że przez pierwsze strony musiałam trochę zapomnieć do czego przyzwyczaiła mnie zagraniczna fantastyka i oswoić się ze stylem Grzędowicza, jednak nie potrzebowałam dużej ilości czasu, by fabuła po prostu mnie porwała. Ta książka jest tak dopracowana i genialnie napisana, że naprawdę żadne słowa nie oddają tego, co czuje się podczas jej czytania.
Akcja zaczyna się w świecie, który jest przyszłością ludzkości. Główny bohater wyrusza na misję ratunkową na podobną do Ziemi planetę Midgaard. Można uznać ją za naszą planetę, tylko sprzed jakichś 300 lat. Jednak to nie jest zwykły świat. Rządzi nim magia oraz zapowiada się wojna bogów. Połączenie tego, co znamy i jest dla nas czymś naturalnym z siłami, które przeczą prawom natury jest prostym pomysłem, jednak efekt jaki tworzy jest zniewalający. Nie ma techniki, są tylko ludzie i mgła, która czyha na nas nocami. Są tajemnicze stwory, Uroczyska i niebezpieczeństwa, które atakują nieuważnych wędrowców. Do tego dodajmy bohatera, który nie chce uwierzyć by to wszystko byłoby czymś innymi niżeli halucynacjami, a już mamy przepis na bestseller.
Narracja została przedstawiona głównie w pierwszej osobie, ale czasami rozdziały zaczynają się w trzeciej osobie, by płynnie przejść do docelowego stanu. Na początku historia prowadzona jest przez Vuko Drakkainena, jednak w czwartym rozdziale poznajemy kolejnego narratora - Tendżaruka. Nie wiemy jaki ma związek z wydarzeniami, jednak rozdziały z nim są tym co najbardziej uwielbiam w tej książce. Nie wiem czy istnieje osoba, która nie uroni łzy czytając historię z jego perspektywy. Dodajmy, że znajduje się on w innej części Państwa, więc ciężko na początek zrozumieć jaki może mieć sens jego pojawienie się. Jednak spokojnie, niewiedza nie powstrzymuje nas przed uzależnieniem i wyczekiwaniem jego sporadycznych rozdziałów.
Jednak to, co najbardziej doceniam w tej książce, to dopracowanie i logiczność. Wszystko jest ze wszystkim połączone, więc nie mamy bezsensownych sytuacji i jakiś abstrakcyjnych mocy, które nagle nie wiadomo skąd zyskują bohaterowie. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego aż tak bardzo mnie denerwuje dopóki nie przeczytałam tej powieści i dowiedziałam się, że można pisać tak, by z czytelnika nie robić idioty.
W skrócie powiem wam jedno. Musicie przeczytać tę książkę. Pewnie kolejne też. Wiecie co? Kupcie od razu całą kolekcję Mistrzów Polskiej Fantastyki i nie pozwalajcie na życie bez odkrycia aż tak dobrych książek.

Cała kolekcja Mistrzowie Polskiej Fantastyki i więcej informacji jest dostępnych tutaj.

0 komentarze:

Prześlij komentarz