Kobieta w oknie - A. J. Finn


Autor: A. J. Finn

Tytuł: Kobieta w oknie

Wydawnictwo: W.A.B

Data wydania: 30 stycznia 2018 r.

Liczba stron: 416

ISBN978832050365

Znacie to uczucie, kiedy jakaś rzecz was prześladuje? Wychodzicie z autobusu, a tam ONA. Włączacie Facebooka, a tam ONA. Idziecie do pracy, a na biurku szefa znów ONA. Moja prześladowczyni, czyli Kobieta w oknie - A.J. Finna, długo musiała mnie śledzić i zachęcać bym zdecydowała się po nią sięgnąć. W końcu, trochę dla świętego spokoju, by móc wyrobić sobie zdanie o tak popularnym tytułu zaczęłam ją czytać i oto moja opinia.

Czy zawsze można wierzyć własnym oczom? Anna Fox straciła wszystko: szczęśliwą rodzinę, pracę oraz zdrowie. Od miesięcy nie postawiła stopy za progiem domu. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać. Jej świat się rozpada, a na jaw wychodzą szokujące sekrety. Co jest prawdą, a co zmyśleniem? Kto jest w niebezpieczeństwie, a kto panuje nad sytuacją?

Przyznam szczerze, że po jej przeczytaniu musiałam chwile poczekać z napisaniem tej recenzji. Myślałam, że jestem odporna na czynniki zewnętrzne jednak zachwyty, których byłam świadkiem sprawiły, że dość krytycznie podeszłam do tej lektury. Stąd potrzebowałam kilka dni i odcięcia się od tego co myślą o niej inni. Dla mnie była to książka po prostu dobra. Nie wybitna, nie okropna. Bardzo zgrabny debiut, który skłania mnie do śledzenia poczynań autora, gdyż kolejna pozycja może dorównać reklamie, którą zafundowano Kobiecie w oknie.
Moją ulubioną częścią książki jest jej początek. Poznanie bohaterki, jej świata i pobocznych postaci. Autor napisał go w taki sposób, że dość naturalnie odkrywał przed nami wszystkie fakty dotyczące Anny i jej życia. Dzięki temu rozglądałam się po otoczeniu i snułam domysły. Czy w tym momencie poznałam mordercę czy ofiarę? Czy Anna mnie okłamuje? Co ma oznaczać to wydarzenie? Ze szczerym zainteresowaniem śledziłam pierwsze rozdziały, by dojść do punktu, w którym jedna z ważniejszych tajemnic się rozwiąże i dowiem się kto umrze. Niestety późniejsze rozdziały nie okazały się zbyt ekscytujące. Dużo informacji zostało podanych na tacy, przez co zabrakło możliwości pobawienia się ciut dłużej w detektywa.
Najgorszym jednak wydarzeniem z drugiej części książki okazał się fakt, że naprawdę przestałam lubić Anne. Jak też ona mnie denerwowała. Cały szacunek, który żywiłam do niej na poczatku książki uleciał. W którymś momencie już nawet mnie interesowało czy bohaterka miała rację, chciałam po prostu żeby przestała biadolić.
Na szczęście pod koniec rozwiązania zagadki znów wróciła Anna z początków, dzięki czemu zakończenie było naprawdę wbijające w fotel. Zastanawiam się, czy wcześniejsze ujawnienie różnych faktów nie miało sprawić, że czytelnik miał stracić czujność. Dzięki temu ostatecznego rozwiązania nie dało się przewidzieć, bo skoro wcześniej dość logiczne okazały się odpowiedzi na różne zagwozdki, to czemu w ostatecznym rozrachunku miałoby być inaczej?
Stąd biorąc pod uwagę wszystkie jej wady i zalety stwierdzam, że był to dobry thriller. Nie czułam, że jest nieodkładalny (chociaż dzięki krótkim rozdziałom wyjątkowo szybko się go czytało). Jednak spełnił moje warunki dla tego gatunku, więc miło spędziłam przy nim czas. Z pewnością mój odbiór by się zmienił, gdyby ta książka nie została przed premierą uznana “książką roku”. Jednak może dla niektórych ten tytuł okażę się słusznie przyznany.

0 komentarze:

Prześlij komentarz